NASZE CZASY / Cezary Dubiel
Perła-Browary Lubelskie S.A. Bernardyńska 15, Lublin, LubelskieWystawa "Nasze czasy" Cezarego Dubiela to zbiór surrealistycznych fotogramów nawiązujących do najlepszych wzorów malarskich sprzed wieku.
Wystawa "Nasze czasy" Cezarego Dubiela to zbiór surrealistycznych fotogramów nawiązujących do najlepszych wzorów malarskich sprzed wieku.
Wystawa prezentuje przedwojenną Polskę widzianą oczami Henryka Poddębskiego. Jego fotografie to dokumentacja miejskich pejzaży Lublina,
malowniczych krajobrazów i codziennego życia mieszkańców dawnych regionów kraju.
Cząstki ciężkie zwane barionami są głównym składnikiem tzw. zwykłej materii nazywanej też od nich materią barionową. Z niej zbudowane są gwiazdy, czarne dziury, planety, rośliny, grzyby, tworzywa sztuczne i zwierzęta, w tym my sami.
Zawsze, gdy krwawi, po trochu umiera. Kiedyś była Korą, dziewczyną, panną, córką, obietnicą blasku i ciepła. Teraz jest kimś innym, wyrwaną z ramion matki, uprowadzoną do podziemi, wędrującą przez lodowe pustkowia. Przechodzi ją dreszcz. Stoi na progu kobiecości i próbuje owocu, który wiąże ją z ciemnością. Staje się Persefoną, silniejszą, ale i bardziej smutną. Wie, że jej odmienione życie zamknie się w cyklu tęsknoty. Zysk i strata, zakwitanie i obumieranie, rozwój i rozpad, życie i śmierć, a potem znowu życie i znowu śmierć. W tym samym czasie, gdy samotna Demeter wędruje przez nocne ogrody, wykorzeniona przez odejście Kory przyroda zamiera. Obie kobiety tęsknią za sobą, ale tylko jedna z nich czuje silny związek z przeszłością. Córka musiała wykonać kolejny krok. Na chwilę powróci, by potem znowu odejść, bo przecież i ona zostanie kiedyś matką.
Fotografia staje się dla mnie narzędziem przechowywania emocji, ktore powstają na styku samotności, alienacji i poszukiwania własnej tożsamości. „Dyskomfort" to opowieść o ciele jako nośniku wewnętrznych napięć — akcie, który zamiast afirmować piękno, odsłania pęknięcia.
Interesuje mnie kruchość relacji z samym sobą i światem zewnętrznym: zaburzone więzi, autoagresja, utrata radości życia. W swoich pracach posługuję się surową formą aktu, w którą wplatam przedmioty i symbole — subtelne tropy prowadzące widza przez emocjonalny pejzaż niestabilności.
W hurtowni odzieży używanej wypatrzyłam sweter z napisem „legacy”. Ten pozornie drobny detal stał się tytułem projektu i punktem wyjścia do refleksji nad naszym wspólnym dziedzictwem – potężnym, wciąż rosnącym nadmiarem ubrań.
Gatis Indrēvics pokazuje wojsko z bliska — tak, jak widzi je ktoś, kto sam nosi mundur. Jego zdjęcia to proste, szczere kadry z codziennego życia żołnierzy: ludzie, sprzęt, krajobrazy. Bez patosu, ale z uważnością. Widać w nich siłę, skupienie i zwyczajną ludzką wytrwałość. To opowieść o służbie widzianej od środka — z perspektywy człowieka, a nie tylko munduru. Urodził się w Rydze, studiował na Wydziale Historii i Filozofii Uniwersytetu Łotewskiego. W 2002 roku rozpoczął służbę jako zawodowy żołnierz, a już rok później dołączył do zespołu „Auļi”
Wystawa poświęcona moim czarno-białym kontrastowym zdjęciom wykonanym oryginalnie na kliszy. Nazwa "bzdurki" wynika z połączenia zasłyszanych komentarzy
Co dzieje się z osobą, kiedy część jej wspomnień znika bezpowrotnie? Kim stajemy się, kiedy nasza wiedza o nas samych zaciera się? Te pytania są ze mną, od kiedy moja mama zaczęła chorować na demencję.
Właściwie nie ma dnia, w którym nie robię zdjęć. Fotografia staje się dowodem na istnienie niezwykłych zjawisk, sposobem na zatrzymanie czasu, mozaiką zdarzeń, pamięcią zewnętrzną. Oprócz zawodowych okoliczności związanych z mediami, fotografuję głównie z powodu zachwytu. Chcę złapać to, co pojawia się na chwilę. „Malarskość” tych chwil bierze się z wrażliwości na kolor. Tak powstały między innymi zdjęcia deszczowego Rzymu oglądanego przez okna autobusu.