Albert Södgård

Albert Södgård

fotograf, który w czerni i bieli odnajduje pełnię światła i cienia. Jego nagradzane na świecie prace łączą ludzką obecność z opuszczonymi przestrzeniami, gdzie ruina staje się sceną, a cisza — bohaterem. Tworzy kadry balansujące między rzeczywistością a snem, w których przemijanie nabiera formy subtelnej poezji.

W jego fotografiach światło zdaje się przeciekać przez szczeliny zapomnienia, a postacie milczą, jakby zawieszone między życiem a wspomnieniem. Obrazy niosą echo niepokoju, które nie pozwala odwrócić wzroku — jakby w cieniu kadru czaiła się tajemnica większa niż sama scena.

Według Raivo Riima, szefa Virumaa Exhibitions w Estonii, fotografie artysty charakteryzują dwa bieguny: ciemność i jasność, czerń i biel. „Jest raczej artystą ciemnej strony. Posługuje się groteską. Ten świat jest tajemniczy i zimny, trochę przygnębiający, opuszczony” — stwierdził Riim. „On szuka prawdy, prawda? Ale gdzie jest prawda, nikt nie wie”. Według niego brak podpisów daje widzowi swobodę poszukiwania i odnajdywania własnej prawdy.