MIEJSKIE SPACERY BOGUMIŁY SAWY
Muzeum Starej Fotografii Adama Gąsianowskiego ul. Staszica 19, ZamośćDziałające w Zamościu: Muzeum Fotografii Adama Gąsianowskiego, Fundacja „Obywatelski Wschód” oraz Komitet Społeczny imienia Bogumiły Sawy,
Działające w Zamościu: Muzeum Fotografii Adama Gąsianowskiego, Fundacja „Obywatelski Wschód” oraz Komitet Społeczny imienia Bogumiły Sawy,
Z fascynacji artysty Kalwarią Zebrzydowską oraz misteriami - powstało ponad 80 albumów Bujaka. - „Kalwaria" ma dla mnie szczególne znaczenie, stanowi fotograficzną retrospektywę moich pielgrzymek do Kalwarii Zebrzydowskiej na przestrzeni czterech dziesiątków lat” - mówi Adam Bujak o fragmencie swojej twórczości, który przyniósł mu nagrody i uznanie na świecie.
To wyjątkowa prezentacja zdjęć świętego Jana Pawła II, ukazujących najważniejsze momenty jego życia i działalności. Autorem fotografii jest Adam Bujak – ceniony polski fotograf, który przez wiele lat towarzyszył Papieżowi w podróżach i codziennych obowiązkach.
Niepamięć w naszych wyobrażeniach potrafi pomieścić wszystkie doświadczenia, najbardziej mroczne i traumatyczne, jest przestrzenią nieograniczoną,
Autoportrety Iness Rychlik celebrują kobiece ciało jako wspaniałe narzędzie artystycznego wyrazu. Nacechowane symbolizmem obrazy snują niepokojące historie o intymności, zgubnych relacjach, osamotnieniu, a także szkodliwości utartych ról płciowych. W pracach tych pojawia się także motyw rzadkiej choroby dermatologicznej artystki – niegdyś skrywanego utrapienia, dzięki któremu z czasem nauczyła się doceniać swoją skórę jako ekspresyjne płótno. Iness Rychlik pisze historie pełne symbolizmu oraz metafor. Świadomie rezygnuje z pokazywania twarzy, aby umożliwić odbiorczyni analizę obrazu poprzez pryzmat osobistych doświadczeń.
Strenči — miasteczko jak wiele innych. A jednak niepodobne do żadnego. Z jednej strony miejsce pamięci — tragicznej, bolesnej, niezatartej. To tu, podczas II wojny światowej, zamordowano ponad dwustu pacjentów szpitala psychiatrycznego. Ślad tej zbrodni wciąż żyje w tkance miasta.
Ale Strenči to również opowieść o życiu. I to właśnie ono bije z tysięcy fotografii stworzonych przez lokalnych mistrzów obiektywu: Dāvisa Spundego, Jānisa Ziemeļnieksa oraz rodzeństwo Konrādsa Krauklisa i Paulīne Kraukle.
Dzięki nim Strenči stało się prawdopodobnie najlepiej udokumentowanym miastem Europy w okresie międzywojnia. W ponad 13 000 szklanych negatywów zaklęto codzienność i niezwykłość: odpusty i święta, portrety mieszkańców, miejskie pejzaże, momenty przełomowe i zupełnie zwyczajne.
Projekty „Anatomia ciszy” i „Naturalne instalacje” to wielowarstwowość
abstrakcji i codzienności; to połączenie i odbicie nie tylko fizycznych, ale i
głęboko metaforycznych elementów wody/powietrza.
Pustka, zawieszenie gdzieś między relacjami, inwersja dająca złudną
nadzieję, że nas tam nie ma. Te wizualne metafory pozwalają spojrzeć na
fragmentaryczność naszej egzystencji, nierozłącznie przenikającej się ze
światem natury, traktując ją nie tylko jako tło, ale jako integralny element
tożsamości i doświadczenia.
Jestem artystką wizualną i fotografką oraz założycielką festiwalu i ruchu artystycznego Neo-Pop-Romantic. Rozwijam się tworząc, malując i uwieczniając chwile z codziennego życia, przekształcając zwykłe w niezwykłe.
Zwiedzanie wystaw WFF w Centrum Spotkania Kultur Plac Teatralny 1, Lublin Wernisaż wystaw: 6 czerwca 2025, godz. 19:30 Wystawy czynne: 6 czerwca – 3 sierpnia 2025 Godziny otwarcia: codziennie, 8:00–21:00 Wstęp...
W 1962 roku, będąc jeszcze studentem, pracowałem jako tłumacz przy kręconym w Polsce francuskim filmie MANDRIN w reżyserii Jean Paul le Chanois.
Moja praca skupia się na badaniu naszych relacji z naturą przez pryzmat fotografii krajobrazowej. Podczas pandemii zafascynowałem się tym, jak proces kolodionowy uchwycił naturalne środowisko.
Seria poświęcona rozmyślaniom o nieakceptacji własnego ciała. Wiele osób odczuwa ból związany z posiadaniem ciała, którego nie akceptują.
Autorski projekt Mariusza Mykickiego pt. „MARS” powstał w wyniku odejścia od tradycyjnego fotografowania pejzażu górskiego i sięgnięcia po własne wizje, które rejestruje kamerą wielkoformatową.
„A może najprawdziwsi jesteśmy, gdy boso staniemy w lesie? Położymy się na chwilkę na jeszcze wilgotnej po nocy ściółce. Zamkniemy oczy. Powąchamy z bliska ziemię?”
Przez ostatnie cztery lata zanurzałem się w spokojnym majestacie moich ulubionych belgijskich i włoskich lasów, starając się uchwycić ich głęboką energię poprzez historyczny proces mokrej płyty kolodionowej.
Technika ta, której początki sięgają 1850 roku, jest w całości wykonywana ręcznie i wymaga absolutnego poświęcenia.
Każdy krok - od przygotowania chemii do wywołania ostatecznego obrazu - musi być wykonany na miejscu, w ciemni.
Zwiedzanie wystaw WFF w Centrum Spotkania Kultur Plac Teatralny 1, Lublin Wernisaż wystaw: 6 czerwca 2025, godz. 19:30 Wystawy czynne: 6 czerwca – 3 sierpnia 2025 Godziny otwarcia: codziennie, 8:00–21:00 Wstęp...
Zwiedzanie wystaw WFF w Centrum Spotkania Kultur Plac Teatralny 1, Lublin Wernisaż wystaw: 6 czerwca 2025, godz. 19:30 Wystawy czynne: 6 czerwca – 3 sierpnia 2025 Godziny otwarcia: codziennie, 8:00–21:00 Wstęp...
Jest to metaforyczna podróż wgłąb otaczającego mnie świat w latach 2023-2024.
"Nie próbuj mnie zrozumieć, spróbuj zrozumieć samego siebie"
"Życie to zbiór subiektywnych wyborów i ich konsekwencje"
Weron od lat konsekwentnie utrwala i twórczo zniekształca przede wszystkim siebie, a z czasem – z rosnącym entuzjazmem – również innych, zwłaszcza przedstawicielki płci, która wcale mu nie jest wstrętna.
„... jest taki niewdzięczny moment podczas spaceru wzdłuż Evre, kiedy uwaga odwraca się, a spojrzenie staje się bardziej rozproszone.” — Julien Gracq
14 niezależnie wykonanych collodionowych obrazów, układających się w „trójwymiarową” postać. Przedstawia moment spokoju i ekstazy, kontrastujący z tragicznym losem Ikara w greckim micie.
Wystawa fotograficzna poświęcona Białej Podlaskiej, ukazująca miasto z dwóch zupełnie różnych perspektyw. Pierwsza część to obrazy znane i rozpoznawalne – codzienna Biała, widziana taka, jaka jest: w świetle dnia, w charakterystycznych miejscach, z bliska i bez upiększeń.
Druga odsłona to spojrzenie bardziej eksperymentalne – fotografie, które dzięki różnorodnym zabiegom artystycznym zacierają granicę między rzeczywistością a wyobraźnią.
Pejzaż (jak i cała fotografia) – nigdy nie jest obiektywny. Możemy tylko negocjować ilość osobistej wizji.
Jest to projekt fotograficzny stanowiący przestrzeń do intymnej konfrontacji z historią, pamięcią i wszechobecną pustką. Bartosz Frątczak bazując na dokumentach fotograficznych oraz autorskich interpretacjach, zaprasza widzów do refleksji nad erozją pamięci, manipulacją historią i emocjonalnymi konsekwencjami życia w cieniu przeszłości.
Artysta, mieszkający w Wilnie zaczął eksplorować ślady przeszłości, nie tylko te widoczne, ale i te, które zostały wymazane. Fotografie balansują między dokumentem a interwencją artystyczną, ukazując procesy zanikania, transformacji i reinterpretacji przeszłości.
Choć punktem wyjścia jest Litwa, narracja mogłaby równie dobrze odnosić się do Szczecina, z okolic którego autor pochodzi. „Wymazywanie” nie jest bowiem opowieścią o jednym miejscu, ale o uniwersalnym mechanizmie pamięci i zapominania, o tym, jak człowiek współistnieje z historią – niewidzialną, a jednak wszechobecną, nieustannie kształtują nasze życie.
Tengri jest niebem. Tengri od wieków prowadziło swoje dzieci i ich stada przez
morze stepu. Tak, by nie zgubili swej drogi w przestrzeni i czasie.
Wystawa ZADRA prezentuje fotografie, które powstały z potrzeby porozumienia z przyrodą. Zatrzymują nas, dając obietnicę rozmowy twórczyni z otaczającym ją światem.
Woda i wiatr potrafią rzeźbić. Niosąc ze sobą piasek i odpowiednio długo oddziałując na skałę tworzą formy abstrakcyjne,
Gdy ktoś mnie pyta dlaczego fotografuję, odpowiadam zazwyczaj: bo jestem wolnym człowiekiem, płacę podatki a fotografowanie jest dozwolone.
Wystawa „Przejście” Waldemara Kasprzaka to fotograficzna refleksja nad pamięcią, nieobecnością i symbolicznym odejściem. Cykl składa się z trzech zdjęć wykonanych na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku.
Ta wystawa nie opowiada historii. Nie narzuca interpretacji. Jest zaproszeniem do milczenia.
Do zatrzymania wzroku i myśli. Do wejścia w przestrzeń, gdzie faktura staje się modlitwą, a cień ma więcej do powiedzenia niż światło.
Fotografie Leszka Mądzika nie przedstawiają – one dotykają.
to opowieść obrazem o tym, że przeciwieństwa nie muszą się wykluczać. Że światło potrzebuje cienia, a cisza istnieje tylko dzięki dźwiękowi. Prezentowane fotografie budowane są na napięciu między negatywem a pozytywem – nie po to, by ukazać konflikt, lecz współistnienie. Jak dzień i noc, jak wdech i wydech – różne, ale nierozłączne.
Inspiracją dla tego cyklu stała się spokojna mądrość filozofii Wschodu. W centrum nie znajduje się rozwiązanie, lecz pytanie. Prace otwierają przestrzeń do zatrzymania się i spojrzenia na to, co przeciwne, jak na dwie strony tej samej rzeczywistości. Równowaga nie rodzi się tu z jednolitości – lecz z przyjęcia i oswojenia napięcia. Z dostrzeżenia, że różnica może być źródłem sensu.
Czy na planie filmowym potrzebny jest fotograf? Okazuje się, że tak! Z tego tekstu dowiesz się, czym zajmuje się fotosista, co musi umieć,
Relacje pomiędzy człowiekiem i naturą to rzecz ważna, piękna i często skomplikowana. Żyjemy w przestrzeni, którą kreujemy, żyjemy w przestrzeni, która się zmienia, również przez naszą obecność.
Kinga Hendzel w zbiorze „Delikatność z rysą" bierze na swój fotograficzny warsztat złożone zagadnienie kobiecego portretu. Sięga przy tym do arsenału dawnego malarstwa, zarówno w formie, jak i w treści, proponując odbiorcy swoistą podróż w czasie i przestrzeni.
Autorka, niczym XVII-wieczni holenderscy mistrzowie, czaruje widza niezwykłą dbałością o detale, pozwala poczuć fakturę materiału czy ciepło skóry – ale nie dotykiem, a wzrokiem. Konsekwentnym światłocieniem daje odbiorcy ciche, acz zdecydowane przyzwolenie na wejście w dwuwymiarową fotografię i eksplorowanie historii bohaterki. Bo portret to nie tylko fizyczny wizerunek, to też emocje, cechy charakteru, osobowość.
Józef Szymańczyk (1909–2003) był fotografem samoukiem. Urodził się w Kosowie Poleskim. W wieku trzynastu lat został osierocony i musiał zapewnić sobie środki do życia. Podejmował się różnych prac, między innymi w tartaku czy składzie aptecznym. W tym okresie zainteresował się fotografią, której zaczął się uczyć u Borysa Kacena. Po zakupieniu swojego pierwszego aparatu zajął się fotografowaniem oraz samodzielnym wywoływaniem zdjęć. W połowie 1927 roku otworzył pierwszy zakład fotograficzny, a od 1934 roku zaczął wykonywać zdjęcia przedstawiające życie codzienne ludzi z okolicznych wsi, ciekawe obiekty i przestrzeń miasta.
Choć inspirował się ideą fotografii ojczystej Jana Bułhaka, bardziej skoncentrował się na utrwalaniu na kliszach mieszkańców Polesia, tworząc fotografie o charakterze dokumentalnym.
Kiedy światło zgasło, a jej obecność stała się niewidzialna dla oczu, zaczęłam szukać jej w inny sposób. Te zdjęcia to moja droga do ponownego spotkania z mamą. Nie jest to wierne odwzorowanie jej postaci, a raczej próba uchwycenia jej ducha, jej esencji, wspomnień, które wciąż we mnie żyją. Każde ujęcie to fragment
Prezentowane fotografie stanowią próbę subiektywnego opowiedzenia historii mojego taty– zapisanej nie tyle w jego portrecie, ile w miejscach i przedmiotach, które go otaczały. Każde ujęcie staje się nie tylko obrazem, lecz również nośnikiem wspomnień i emocji, osobistym śladem pamięci. Fotografie zostały opakowane w sposób symboliczny, a następnie wystawione na działanie czasu oraz czynników zewnętrznych. Ich celowe niszczenie staje się metaforą procesu zapominania, stopniowego zanikania wspomnień, które podobnie jak materia są kruche i nietrwałe
Choć jesteśmy bardzo różni, łączy nas jedno — pasja do przyrody. Dzielimy się naszą wrażliwością z innymi, wierząc, że dzięki temu przyczyniamy się do ocalenia choć odrobiny piękna
Wystawa "Nasze czasy" Cezarego Dubiela to zbiór surrealistycznych fotogramów nawiązujących do najlepszych wzorów malarskich sprzed wieku.
Wystawa prezentuje przedwojenną Polskę widzianą oczami Henryka Poddębskiego. Jego fotografie to dokumentacja miejskich pejzaży Lublina,
malowniczych krajobrazów i codziennego życia mieszkańców dawnych regionów kraju.
Cząstki ciężkie zwane barionami są głównym składnikiem tzw. zwykłej materii nazywanej też od nich materią barionową. Z niej zbudowane są gwiazdy, czarne dziury, planety, rośliny, grzyby, tworzywa sztuczne i zwierzęta, w tym my sami.
Zawsze, gdy krwawi, po trochu umiera. Kiedyś była Korą, dziewczyną, panną, córką, obietnicą blasku i ciepła. Teraz jest kimś innym, wyrwaną z ramion matki, uprowadzoną do podziemi, wędrującą przez lodowe pustkowia. Przechodzi ją dreszcz. Stoi na progu kobiecości i próbuje owocu, który wiąże ją z ciemnością. Staje się Persefoną, silniejszą, ale i bardziej smutną. Wie, że jej odmienione życie zamknie się w cyklu tęsknoty. Zysk i strata, zakwitanie i obumieranie, rozwój i rozpad, życie i śmierć, a potem znowu życie i znowu śmierć. W tym samym czasie, gdy samotna Demeter wędruje przez nocne ogrody, wykorzeniona przez odejście Kory przyroda zamiera. Obie kobiety tęsknią za sobą, ale tylko jedna z nich czuje silny związek z przeszłością. Córka musiała wykonać kolejny krok. Na chwilę powróci, by potem znowu odejść, bo przecież i ona zostanie kiedyś matką.
Fotografia staje się dla mnie narzędziem przechowywania emocji, ktore powstają na styku samotności, alienacji i poszukiwania własnej tożsamości. „Dyskomfort" to opowieść o ciele jako nośniku wewnętrznych napięć — akcie, który zamiast afirmować piękno, odsłania pęknięcia.
Interesuje mnie kruchość relacji z samym sobą i światem zewnętrznym: zaburzone więzi, autoagresja, utrata radości życia. W swoich pracach posługuję się surową formą aktu, w którą wplatam przedmioty i symbole — subtelne tropy prowadzące widza przez emocjonalny pejzaż niestabilności.
W hurtowni odzieży używanej wypatrzyłam sweter z napisem „legacy”. Ten pozornie drobny detal stał się tytułem projektu i punktem wyjścia do refleksji nad naszym wspólnym dziedzictwem – potężnym, wciąż rosnącym nadmiarem ubrań.
Gatis Indrēvics pokazuje wojsko z bliska — tak, jak widzi je ktoś, kto sam nosi mundur. Jego zdjęcia to proste, szczere kadry z codziennego życia żołnierzy: ludzie, sprzęt, krajobrazy. Bez patosu, ale z uważnością. Widać w nich siłę, skupienie i zwyczajną ludzką wytrwałość. To opowieść o służbie widzianej od środka — z perspektywy człowieka, a nie tylko munduru. Urodził się w Rydze, studiował na Wydziale Historii i Filozofii Uniwersytetu Łotewskiego. W 2002 roku rozpoczął służbę jako zawodowy żołnierz, a już rok później dołączył do zespołu „Auļi”
Wystawa poświęcona moim czarno-białym kontrastowym zdjęciom wykonanym oryginalnie na kliszy. Nazwa "bzdurki" wynika z połączenia zasłyszanych komentarzy
Co dzieje się z osobą, kiedy część jej wspomnień znika bezpowrotnie? Kim stajemy się, kiedy nasza wiedza o nas samych zaciera się? Te pytania są ze mną, od kiedy moja mama zaczęła chorować na demencję.
Właściwie nie ma dnia, w którym nie robię zdjęć. Fotografia staje się dowodem na istnienie niezwykłych zjawisk, sposobem na zatrzymanie czasu, mozaiką zdarzeń, pamięcią zewnętrzną. Oprócz zawodowych okoliczności związanych z mediami, fotografuję głównie z powodu zachwytu. Chcę złapać to, co pojawia się na chwilę. „Malarskość” tych chwil bierze się z wrażliwości na kolor. Tak powstały między innymi zdjęcia deszczowego Rzymu oglądanego przez okna autobusu.
Jesteśmy fotografami, którzy od 20 lat realizują projekt, który hasłowo można opisać jako abstrakcyjną fotografię przyrodniczą.
Najczęściej to ja sama jestem swoją modelką. Działam impulsywnie — jeśli wpadnę na pomysł i mam czas, realizuję go od razu; jeśli nie, wracam do niego, gdy znajdę chwilę. Fotografowanie siebie stało się dla mnie formą okazywania miłości — czymś, co robię wyłącznie od siebie i dla siebie.
Ur. 28 IV 1876 r. w Sucholipiu k. Krasnegostawu na Lubelszczyźnie. Był jednym z prekursorów polskiej fotografii krajoznawczej. Fotografią zainteresował się jeszcze w gimnazjum, pierwsze próby podejmował na własnoręcznie zrobionym aparacie. Pasję kontynuował na studiach technicznych w Charkowie. Po ukończeniu studiów zamieszkał w Warszawie. Odwiedzając krewnych na Lubelszczyźnie często wykonywał rodzinne fotografie, które później przesyłał w formie pocztówek. W roku 1907 został członkiem Warszawskiego Towarzystwa Fotograficznego.
Zwiedzanie wystaw WFF w Bialskiej Galerii Fotografii ul. Krótka 1, Biała Podlaska Wernisaż wystawy: 11 czerwca 2025, godz. 18:00 Wystawa czynna: 11 czerwca – 13 lipca 2025 Godziny otwarcia: Wtorek...